RSS
 

Archiwa blogu

ZACHOWEK – PRZEDAWNIENIE ROSZCZEŃ RAZ JESZCZE

15 kwi

Nie zawsze życie układa się tak modelowo, że do zachowku dochodzą osoby uprawnione w pierwszej kolejności. Czasem, np. po odrzuceniu spadku, uprawnionymi do zachowku mogą zostać dalsi zstępni (dzieci, wnuki, prawnuki, choć ta ostatnia grupa z przyczyn biologicznych zdarza się rzadziej). Można zadać pytanie: od kiedy należy liczyć termin przedawnienia roszczenia o zachowek w takim przypadku? Odpowiedź nie jest prosta (zresztą co w prawie jest proste? Ilu prawników – tyle interpretacji). I teoria i praktyka prawa (orzecznictwo sądów) próbowała sobie radzić z „nietypowymi” przypadkami w różny sposób.

Osobiście jestem zwolenniczką surowej interpretacji przepisu art. 1007 k.c., co sprowadza się do stwierdzenia, że termin przedawnienia jest określony w sposób jednoznaczny przy dziedziczeniu testamentowym (5 lat od ogłoszenia testamentu przez sąd lub notariusza, więcej na ten temat można przeczytać tu), a mniej jednoznacznie – przy dziedziczeniu ustawowym (ale z tym prawnicy uporali się w ten sposób, że liczą rozpoczęcie biegu przedawnienia od daty otwarcia spadku, czyli daty śmierci spadkodawcy). Na szczęście, czy też nieszczęście zainteresowanych, doktryna prawa nie podziela moich konserwatywnych poglądów i zauważa możliwość przesunięcia w czasie początku biegu terminu przedawnienia roszczenia o zachowek (np. że przedawnienie nie biegnie w czasie, gdy spadkobierca jest uważany za spadkobiercę testamentowego na podstawie otwartych i ogłoszonych testamentów). Nie powiem, że nie zgadzam się z argumentami uzasadniającymi takie prawne kombinacje: że nie można w terminie określić wysokości przysługującego zachowku, albo dochodzi do zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku i ze spadkobiercy zostaje się zredukowanym do uprawnionego do zachowku. Tak bywa, ale jeżeli przepis jest jednoznaczny uważam, że nie można prowadzić ekspedycji ratunkowej i interpretacji wbrew wykładni językowej. Jeżeli przepis jest zły – należy go zmienić, a nie łatać. Zresztą, ostatnia nowelizacja wydłużyła termin przedawnienia do lat pięciu. Z tego powodu argument spotykany w literaturze, że ustawowy termin przedawnienia jest zbyt krótki stracił na znaczeniu.

 Jaka jest rada na upływający czas? Wniesienie powództwa o zapłatę zachowku i zawieszenie postępowania do czasu wyjaśnienia niepewnych kwestii. Może jest to sposób sztucznie generujący liczbę spraw (sędziowie pewnie nie byliby zadowoleni z mojej propozycji), ale dla – mnie jedyny logiczny w świetle art. 1007 k.c. oraz najbezpieczniejszy dla zainteresowanego zachowkiem. Dlaczego najbezpieczniejszy? A dlatego, że nigdy nie wiemy, czy sędzia orzekający w sprawie będzie podobnego zdania co ja, czy też uzna argumenty o zasadności liczenia terminu przedawnienia od innego – niż ustawowy – terminu. Jeżeli nawet, to nie mamy gwarancji, że sąd będzie liczył od tego momentu, który będzie dla nas korzystny.

Muszę jednak uczciwie dodać, że przeważający pogląd doktryny opowiada się za oznaczeniem biegu terminu przedawnienia przy uwzględnieniu dodatkowych okoliczności.

 
 

TERMIN – JAK TO LICZYĆ?

31 mar

Tylko prawnikom wydaje się, że sprawa jest prosta. Nie raz spotkałam się z pomysłami, które mogły być tragiczne w skutkach dla ich autorów. Powiedzmy sobie jasno – w prawie cywilnym nie ma czegoś takiego jak „dni robocze”. Liczenie terminu z uwzględnieniem dni roboczych prowadzi do tego, że termin mija bezpowrotnie. Soboty, niedziele i święta, które wypadają w „środku” liczenia terminu muszą być uwzględnione. Jedynie ostatni dzień terminu przypadający na niedzielę lub święto państwowe powoduje (np. tu można sprawdzić, jakie to dni) przesunięcie upływu terminu na dzień następny.

Od kiedy liczyć termin? Jeżeli mamy ustalić dzień upływu terminu np. od dnia otrzymania pisma, to tego dnia nie liczymy np. 7 dni od 31. marca upływa w dniu 7. kwietnia. Terminy upływają z końcem ostatniego dnia. Wyjątkiem jest ustalenie wieku danej osoby – tu termin upływa z początkiem ostatniego dnia.

Termin liczony w tygodniach, miesiącach lub latach kończy się z upływem dnia, który nazwą (np. poniedziałek) lub datą (np. 15-tego) odpowiada początkowemu dniowi terminu (czyli poniedziałkowi, albo 15-temu). Jeżeli w ostatnim miesiącu nie ma takiego dnia (np. ostatni dzień lutego to 28.), to termin upływa tego ostatniego dnia.

Umiejętność prawidłowego obliczania terminu ma znaczenie nie tylko w życiu codziennym, ale też „w życiu” sądowym. Terminy sądowe należy traktować poważnie, bo nie zawsze udaje się przeciwdziałać negatywnym konsekwencjom upływu terminu. Poza tym próby przywrócenia terminu – o ile w ogóle w danej sytuacji są możliwe – nigdy nie dają stuprocentowej pewności powodzenia.

 
 

SZKOLENIE ZAWODOWE W ŚWIERADOWIE ZDROJU

07 mar

Po moim pierwszym wpisie otrzymałam sygnały, że piszę niezrozumiałym językiem. No cóż… Muszę złożyć samokrytykę – napisałam rozprawkę dla prawników, czyli coś, czego właśnie chciałam uniknąć. Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Postaram się poprawić i używać języka polskiego a nie prawniczego.

Właśnie wróciłam ze szkolenia w Świeradowie Zdroju – zorganizowanego przez Okręgową Radę Adwokacką w Wałbrzychu. Co mnie zagnało tak daleko? Dobór tematów. Staram się odbyć takie zajęcia, które odpowiadają moim zainteresowaniom zawodowym. Wspomnę tylko o wykładach, które warte były podróży ponad 400 km od Krakowa. Trzymając się chronologii były to wykłady:

  • SSA (sędziego Sądu Apelacyjnego) Adama Jewgrafa o służebności przesyłu
  • SSR (sędzi Sądu Rejonowego) Małgorzaty Słomskiej o księgach wieczystych i hipotece
  • SSN (sędziego Sądu Najwyższego) Dariusza Zawistowskiego dot. terminów zawitych i  przedawnienia oraz dotyczącego tej tematyki orzecznictwa Sądu Najwyższego

Wykładem, który skusił mnie do tak dalekiej podróży był wykład SSN Iwony Koper o postępowaniu działowym i rozliczeniach majątku w konkubinacie. Niestety ten wykład się nie odbył.

Pewnie na blogu będą się pojawiały nawiązania do szkolenia, bo tematy tam poruszone z pewnością skłonią mnie do dalszych przemyśleń i analiz.

Poza niewątpliwymi korzyściami w postaci powtórzenia pewnych zagadnień i pogłębienia mojej wiedzy, poznałam bardzo miłych adwokatów z ORA w Wałbrzychu, których serdecznie pozdrawiam.