RSS
 

Archiwa blogu

PROBLEM Z ZEZWOLENIEM NA ODRZUCENIE SPADKU PRZEZ MAŁOLETNIEGO

27 cze

Ostatnio p. Kalina zadała w komentarzu po poprzednim wpisem bardzo interesujące pytanie, co się dzieje, jeżeli sąd rodzinny wyda zezwolenie na odrzucenie spadku przez małoletnie dziecko po terminie do złożenia tego oświadczenia. Niestety ustawodawca nie przewidział takiej sytuacji i nie ma przepisów rozstrzygających ten problem. Nie jest to sytuacja rzadka, jeśli się weźmie pod uwagę tempo rozpatrywania spraw cywilnych. Może się wtedy zdarzyć, że samo postanowienie o zezwoleniu na odrzucenie spadku zostanie wydane w terminie, ale uprawomocni się już po terminie do złożenia oświadczenia. Co wtedy? Tak naprawdę – nie wiadomo. W każdym razie ja (a jak wynika z komentarza p. Kaliny pod poprzednim wpisem nie tylko ja) nie mam stuprocentowej pewności jak tą kwestię rozwikłać. Z moich rozmów z sędziami wynika, że zależy to od sędziego, na którego się trafi. Jeden uzna, że skoro rodzice wnieśli sprawę o uzyskanie zezwolenia na odrzucenie spadku w terminie, to tym samym wyrazili wolę odrzucenia spadku i zmieścili się w terminie, choć samo oświadczenie złożyli później. Można jednak nie mieć szczęścia i trafić na sędziego–formalistę, który uzna, że oświadczenie po uprawomocnieniu się postanowienia sądu, które nastąpiło po terminie, jest spóźnione i nieskuteczne. Nie powiem, że rozwiązanie „na kogo wypadnie, na tego bęc” satysfakcjonuje mnie jako prawnika. Znajduję dwa rozwiązania tego problemu, żadne niestety nie jest idealne i nie gwarantuje stuprocentowego sukcesu.

Wydaje mi się, że najbezpieczniejszym sposobem w sytuacji upływu terminu z powodów leżących po stronie wymiaru sprawiedliwości jest złożenie oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych niezłożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku wraz z oświadczeniem o odrzuceniu spadku, a następnie wystąpienie do sądu o zatwierdzenie tego uchylenia przez sąd (wiem, że to brzmi okropnie skomplikowanie, ale inaczej się tego nie da nazwać). Drugie rozwiązanie (moim zdaniem mniej bezpieczne): należałoby zastosować analogię do przerwania biegu terminu przedawnienia i powiedzieć, że wniosek o zezwolenie na odrzucenie spadku jest czynnością zmierzającą bezpośrednio do odrzucenia spadku. Wówczas po uprawomocnieniu się postanowienia sądu rodzice mieliby jeszcze 6 miesięcy na złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku w imieniu dziecka.

Ze względu na to, że nie wiadomo jak sąd potraktuje ewentualne opóźnienie w złożeniu oświadczenia uważam, że chociaż w wersji pierwszej (złożenie oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych niezłożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku wraz z oświadczeniem o odrzuceniu spadku) termin do złożenia takiego oświadczenia to jeden rok od daty wykrycia błędu (tu wydaje mi się, że datą początkową będzie uprawomocnienie się postanowienia), to jednak bezpieczniej jest złożyć takie oświadczenie w terminie 6 miesięcy. Termin taki jest spójny w terminie przy drugiej koncepcji, dlatego wydaje mi się bezpieczniejszy, gdyż przy oświadczeniu o uchyleniu się od skutków prawnych niezłożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku konieczne jest równoczesne złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Od razu zastrzegam, że to tylko moje propozycje rozwiązania problemu. Proszę nie traktować tych pomysłów jako żelaznego argumentu w sprawie spadkowej. Chętnie poznam inne pomysły na rozwiązanie tego problemu.

 
 

SPADEK Z DŁUGAMI – PRZYJĄĆ, CZY ODRZUCIĆ?

19 cze

Coraz częściej zdarza się, że w spadku są długi. Czy taki spadek lepiej przyjąć, czy też odrzucić? Jak zwykle w prawie, nie ma dobrej odpowiedzi. Na wstępie trzeba podkreślić, że na złożenie jakiegokolwiek oświadczenia, co do przyjęcia lub odrzucenia spadku spadkobierca ma czas 6 miesięcy od daty, kiedy dowiedział się o tytule powołania do spadku (czyli mówiąc po polsku: dowiedział się o śmierci spadkodawcy, o treści testamentu, jeżeli sporządzono testament, ma świadomość swojej relacji rodzinnej). Po tym sześciomiesięcznym terminie nie można już składać żadnych oświadczeń, a spadek uważa się za przyjęty (w zależności od sytuacji – wprost lub z dobrodziejstwem inwentarza).

Jedno jest pewne. Jeżeli spadkobierca chce przyjąć taki spadek, to warto pomyśleć o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Co to znaczy? Spadkobierca odpowiada swoim majątkiem za długi spadkowe (bo spadek, to nie tylko aktywa, ale i pasywa) wyłącznie do wysokości stanu czynnego spadku. Oznacza to, że spadkobierca nie powinien stracić na przyjęciu spadku. Celowo piszę „nie powinien”, gdyż w praktyce może okazać się, że jednak ta strata powstanie. Dlaczego? Miałam kiedyś klientów, którzy przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Wierzyciele zmarłego krewnego wnosili masowo sprawy o zapłatę do sądu i za każdym razem spadkobiercy musieli ponosić koszty sądowe. Od razu trzeba podkreślić, że koszty sądowe to nie są długi spadkowe, tylko nowe długi bezpośrednio obciążające spadkobierców. Ale, prawdę mówiąc, kogo obchodzi z jakiego tytułu ma płacić, skoro zapłacić i tak musi. Oprócz takich „niespodzianek”, z przyjęciem spadku z dobrodziejstwem inwentarza wiąże się konieczność zapłaty za sporządzenie inwentarza przez komornika. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza dokonuje się z mocy prawa, a nie w wyniku złożenia oświadczenia. W takiej sytuacji sąd nie zarządza sporządzenia inwentarza.

Jeżeli wiemy, albo spodziewamy się, że długi przewyższają wartość spadku, to całkiem rozsądna wydaje się decyzja, żeby spadek odrzucić. Trzeba tylko pamiętać, że po odrzuceniu spadku spadek przechodzi na dalszych spadkobierców, którzy też mogą (a czasem powinni) odrzucić spadek. Jest to o tyle skomplikowane, że aktualnie krąg spadkobierców ustawowych jest rozdmuchany do granic możliwości.

Jeżeli zdecydujemy się na złożenie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, to można to zrobiću notariusza, lub w sądzie. Należy pamiętać o terminie!

 
 

KRĄG SPADKOBIERCÓW USTAWOWYCH – NOWELIZACJA KODEKSU CYWILNEGO Z 2009 R.

20 mar

Nie jest to nowinka, bo przepisy rozszerzające krąg spadkobierców ustawowych zaczęły obowiązywać w dniu 28. czerwca 2009 r. Okres obowiązywania nowych przepisów jest już jednak na tyle długi, że można pokusić się o ich ocenę w oparciu także o praktykę.

Idea rozszerzenia kategorii osób uprawnionych do dziedziczenia jest, co do zasady, chwalebna. Odnoszę jednak wrażenie, że ustawodawca nie zachował stosownego umiaru w reformowaniu prawa i zaprezentował zbyt entuzjastyczne podejście do więzi rodzinnych łączących spadkodawcę ze spadkobiercami. U podstaw nowelizacji leżało przekonanie, że zbyt często do spadku dochodziła gmina lub Skarb Państwa. Z tego też względu rozszerzono krąg osób uprawnionych w sposób prawie uniemożliwiający dziedziczenie przez spadkobierców koniecznych (gmina, Skarb Państwa). Jeżeli chodzi o umożliwienie dziedziczenia przez dziadków, to uważam te zmiany za pożądane. W pozostałych przypadkach mam wątpliwości, czy nie są zbyt daleko idące.

Po pierwsze, zawsze istniała możliwość sporządzenia testamentu, który spowoduje dojście do spadku tych osób z dalszej rodziny (bliższa i tak była w kręgu spadkobierców ustawowych), które w mniemaniu spadkodawcy na to zasłużyły.

Po drugie, tak szerokie zakreślenie kręgów (klas) spadkobierców niesie za sobą także pewne niebezpieczeństwo. W obecnych czasach, częściej niż dawniej, w spadku znajdują się pasywa (łatwość zaciągania kredytów i pożyczek robi swoje). Oczywiście istnieje możliwość przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza, lub też odrzucenia spadku. Wcale nietrudno sobie jednak wyobrazić sytuację, w której dalszy krewny będzie miał świadomość, że wyprzedzający go krewni nie dziedziczą, ale nie będzie miał świadomości konieczności złożenia oświadczenia chroniącego go przed pełną odpowiedzialnością za długi w ustawowym terminie. Bierność powoduje przyjęcie spadku wprost (odpowiedzialność może przewyższać wartość odziedziczonego spadku – spłata długów odbywa się także kosztem własnego majątku). Przykładowo: w spadku po A jest mieszkanie warte 500.000 zł i dług o wartości 1.500.000 zł. O śmierci A została zawiadomiona cała rodzina. Bliżsi spadkobiercy odrzucili spadek i w końcu spadkobiercą został kuzyn A. Kuzyn A dowiaduje się na bieżąco o długach w spadku, o kolejnym odrzucaniu spadku, ale nie ma pojęcia,  że on jest następny w kolejności (nie ma świadomości o swoim prawie do dziedziczenia). W takim przypadku przez swoje milczenie kuzyn A przyjmie spadek wprost i oprócz nabycia własności mieszkania  będzie musiał spłacić dług w kwocie 1.500.000 zł także z własnego majątku (bo majątek spadkowy na to nie wystarczy).

Komunikacja z dalszymi krewnymi często jest utrudniona, więc możliwość ostrzeżenia przed konsekwencjami przyjęcia spadku – ograniczona. Znowu można powiedzieć, że istnieje furtka – uchylenie się od skutków prawnych niezachowania terminu do złożenia oświadczenia, ale znowu – trzeba o tym wiedzieć i znów trzeba to zrobić w odpowiednim terminie. Problem jest praktyczny. Z jednej strony coraz częściej zgłaszają się do kancelarii osoby dziedziczące głównie długi i borykające się z problemem jak sprawę poprowadzić tak, żeby nie skrzywdzić członka rodziny. Z drugiej strony brak znajomości prawa jest tym bardziej dotkliwy, że w Polsce adwokat ma funkcję straży pożarnej (gasi pożar – wizyta u prawnika odbywa się jak już problem istnieje, a nie zanim jeszcze powstanie). Oczywiście ignorantia iuris nocet (nieznajomość prawa szkodzi), ale szkody mogą być bardzo duże.

Po trzecie, rzeczywiste więzy rodzinne – uzasadniające według ustawodawcy tak szeroki krąg uprawnionych – z wujkami, stryjkami i ich rodzinami są często luźne, lub w ogóle ich nie ma. Nie mówiąc o pasierbach – sierotach (dlaczego tylko ta kategoria pasierbów dziedziczy – trudno zrozumieć, nawet, a może zwłaszcza, po przeczytaniu uzasadnienia nowelizacji), z którymi spadkodawca w ogóle nie jest spokrewniony, a jedynie spowinowacony. Z tego punktu widzenia nie do końca przekonuje argument, że spadek powinien pozostać w szeroko pojętej rodzinie.

Na marginesie należy dodać, że w obowiązującym stanie prawnym istnieje luka – w przypadku dziedziczenia przez małżonka i jednego z rodziców (drugi z rodziców nie żyje), a braku rodzeństwa spadkodawcy i ich zstępnych, pozostaje ¼ udziału w spadku nieobjęta. Nie wiadomo komu ten udział miałby przypaść, skoro w takiej konfiguracji udział małżonka wynosi ½, a rodzica – ¼? Nie ma na to pytanie dobrej odpowiedzi.

Moje uwagi krytyczne nie mają znaczenia o tyle, że przepisy obowiązują i nie pozostaje nam nic innego, jak je stosować. Z drugiej strony warto wiedzieć, że trzeba zachować daleko idącą ostrożność i nie cieszyć się od razu, jak się okaże, że odziedziczyliśmy spadek po kuzynie z drugiego końca Polski.

9.04.2011 r.

Wypada mi dodać, że luka prawna, o której pisałam wyżej została wyeliminowana. Dnia 7. kwietnia  2011 r. Prezydent podpisał ustawę nowelizującą k.c. Między innymi został zmieniony art. 932 k.c. przez dodanie § 6. Ustawodawca rozstrzygnął, że „jeżeli jedno z rodziców nie dożyło otwarcia spadku i brak jest rodzeństwa spadkodawcy lub ich zstępnych, udział spadkowy rodzica dziedziczącego w zbiegu z małżonkiem spadkodawcy wynosi połowę spadku.” Zmiana wejdzie w życie w terminie 6 miesięcy od ogłoszenia ustawy w dzienniku ustaw (ustawa jeszcze nie została opublikowana). Należy pamiętać, że prawo nie działa wstecz, co oznacza, że stwierdzenie nabycia spadku otwartego w czasie sprzed wprowadzenia § 6 do art. 932 k.c. będzie się odbywało z pominięciem tego przepisu. Jedynym ratunkiem w tym przypadku może być analogia do zdania drugiego art. 932 § 2 k.c. – skoro przy nieustalonym ojcostwie spadkodawcy jego potencjalny udział dziedziczy matka spadkodawcy, to – na zasadzie analogii – przy zmarłym rodzicu spadkodawcy jego udział powinien dziedziczyć drugi rodzic spadkodawcy.