RSS
 

Archiwa blogu

POZBAWIENIE RODZICÓW ZARZĄDU MAJĄTKIEM ODZIEDZICZONYM PRZEZ DZIECKO

15 sie

Co zrobić, kiedy chce się przekazać dziecku swój majątek w testamencie, ale opcja ta nie wchodzi w grę, bo nie chcemy, żeby zarząd tym majątkiem w imieniu dziecka będą sprawowali rodzice (których po prostu nie lubimy, albo uważamy, że są nieodpowiedzialni, albo nie dadzą sobie z tym rady itd., itp.). Rozwiązania są dwa: albo zrezygnujemy z przekazania majątku w testamencie dziecku, albo … No właśnie – zajrzymy na mojego bloga :-) .

Często zapomina się o tym, że w testamencie (także w umowie darowizny) można zastrzec, że zarządu nad przekazanym majątkiem nie będą sprawować rodzice dziecka oraz można ustanowić zarządcę przedmiotów przypadających dziecku z testamentu. Przykładowo: Dziadek Wojtka ma bardzo złe mniemanie o swojej córce i zięciu. Sporządza testament, w którym pozbawia rodziców Wojtka zarządu przedmiotami z testamentu przeznaczonymi dla Wojtka. Dziadek może albo sam wskazać osobę zarządcy w testamencie, albo – jeżeli w testamencie nie ma żadnych decyzji w tym zakresie – po śmierci dziadka osobę mającą zarządzać majątkiem przekazanym w testamencie wyznaczy sąd.

Oczywiście możliwość ta istnieje także wtedy, gdy testament sporządza jeden z rodziców i chce pozbawić zarządu drugiego z rodziców, a także w sytuacji, gdy pieczę nad dzieckiem sprawuje wyznaczony przez sąd opiekun (na zasadzie art. 155 § 2 k.r.o.).

Testament, w którym pozbawiono rodzica zarządu majątkiem przekazywanym w testamencie dziecku, zdarza się niezwykle rzadko. Powody mogą być dwa – jeden, że spadkodawca nie widzi takiej potrzeby, druga – że mało kto wie o takiej możliwości. Przyznam, że jedyny taki testament, jaki spotkałam w trakcie mojej praktyki zawodowej wyszedł spod mojej ręki. Zainteresowanych odsyłam do art. 102 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

 
 

TESTAMENT ZA GRANICĄ

11 cze

Ostatnio moja własna rodzina zadała mi pytanie o ważność testamentu sporządzonego w Polsce przez Polaka mieszkającego od wielu lat za granicą. Zasada ogólna jest taka, że obywatel polski podlega prawu polskiemu, choćby prawo innego państwa uznawało go za swojego obywatela, a ważność testamentu oceniana jest według prawa polskiego. Podkreślam, że jest to zasada ogólna. Bo w szczegółach prawo jest bardziej łaskawe dla spadkodawców (czy dla spadkobierców jest łaskawe, to już zależy od konkretnego przypadku i interesów spadkobierców). Wystarczy sporządzić testament zgodny z prawem:

- miejsca, w którym sporządzono testament;

- państwa, którego obywatelem był spadkodawca albo w chwili sporządzania testamentu, albo w chwili śmierci;

- miejsca, w którym spadkodawca miał miejsce zamieszkania albo w chwili sporządzania testamentu, albo w chwili śmierci (ocena, czy spadkodawca miał miejsce zamieszkania podlega prawu tego miejsca);

- albo w zakresie dotyczącym nieruchomości – miejsca położenia nieruchomości

Powołane wyżej regulacje dotyczą także odwołania testamentu. Przykładowo: Polak mieszkający na stałe w Holandii wyjeżdża na urlop do USA i tam sporządza testament według prawa amerykańskiego. Ważny? Ważny. Przykłady można mnożyć z zastosowaniem powyższych zasad.

Wniosek ogólny jest taki, że gdziekolwiek byśmy nie sporządzili testamentu (oczywiście w formie zgodnej z prawem tego miejsca) to testament taki będzie ważny w Polsce i w państwach, w których obowiązuje konwencja dotycząca kolizji praw w przedmiocie formy rozporządzeń testamentowych sporządzona w Hadze dnia 5. października 1961 r. (Dz.U. z 1969 r., nr 34, poz. 284).

Konwencja obowiązuje w: Holandii, Finlandii, Szwecji, Danii, Norwegii, Belgii, Szwajcarii, Suazi, RPA, Fidżi, na Mauritiusie, Izraelu i Tongo (sprawdziłam – królestwo na Pacyfiku).

Co do innych Państw – mogę tylko zasugerować konsultację u miejscowego prawnika.

Zasady przedstawione wyżej są o tyle istotne, że w sprawach spadkowych dotyczących nieruchomości położonej w Polsce wyłącznie właściwy jest sąd polski. Nawet, jeśli sprawa spadkowa toczyła się za granicą, to w części dotyczącej nieruchomości musi się toczyć niezależnie w Polsce. Właśnie wtedy sąd musi ocenić, czy testament jest ważny – niekoniecznie według prawa polskiego.

 
 

ZAPIS WINDYKACYJNY – NOWE MOŻLIWOŚCI DLA SPADKODAWCY

10 kwi

Obiecałam sobie, że tym razem nie będę pisała o prawie spadkowym (od kilku wpisów piszę tylko o tym dziale prawa). Obietnicę właśnie łamię. Powód? W dniu 7. kwietnia b.r. Prezydent podpisał ustawę nowelizującą kodeks cywilny – wprowadzającą zapis windykacyjny. Ustawa wejdzie w życie po upływie 6 miesięcy od opublikowania.

Nowelizacja stwarza nowe możliwości w rozrządzeniu majątkiem na wypadek śmierci. Zapis windykacyjny można ustanowić wyłącznie w testamencie notarialnym. Jest to rozwiązanie słuszne zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że obok zapisu windykacyjnego pozostawiono dotychczasowy zapis, jako zapis zwykły. Notariusz ma być gwarantem prawidłowej redakcji testamentu, co ma wyeliminować wątpliwości, co do charakteru zapisu i interpretacji woli spadkodawcy. Skutkiem dokonania zapisu windykacyjnego jest przejście własności na zapisobiorcę windykacyjnego już w chwili śmierci spadkodawcy, bez żadnych dalszych formalności.

Przedmiotem zapisu mogą być:

1)  rzeczy oznaczone co do tożsamości,

2) zbywalne prawa majątkowe,

3) przedsiębiorstwo lub gospodarstwo rolne

Dodatkowo, w drodze zapisu windykacyjnego, można ustanowić na rzecz zapisobiorcy windykacyjnego użytkowanie lub służebność.

Do zapisu windykacyjnego stosuje się odpowiednio przepisy o powołaniu spadkobiercy, przyjęciu i odrzuceniu spadku, o zdolności do dziedziczenia i o niegodności. Podobnie jak spadek, można go odrzucić w terminie 6 miesięcy.

Aby zapis windykacyjny był skuteczny, przedmiot zapisu musi być własnością spadkodawcy w chwili jego śmierci (bez obciążenia zobowiązaniem do zbycia tego składnika majątkowego). Po drugie zapisobiorca musi żyć w chwili otwarcia spadku. Jeżeli te warunki są spełnione, przedmiot objęty zapisem windykacyjnym jest wyłączony ze spadku. Podobnie jednak, jak do tej pory darowizny, wartość zapisu windykacyjnego dolicza się do spadku przy obliczaniu wysokości zachowku.

Zapisobiorca windykacyjny odpowiada za długi spadkowe: do momentu działu spadku – solidarnie ze spadkobiercami (oczywiście z prawem regresu), od dokonania działu spadku – do wysokości wartości przysporzenia według stanu i cen z chwili otwarcia spadku.

Powyższe uwagi są jedynie wprowadzeniem, a nie szczegółowym omówieniem nowej instytucji prawa spadkowego. Wspomniana nowelizacja kodeksu cywilnego stwarza możliwość spadkodawcom skutecznego przekazania określonych części majątku na rzecz konkretnych osób. Należy pamiętać jedynie, że rozdysponowanie prawie całym majątkiem przez zapis (lub zapisy) windykacyjny prowadzi do osiągnięcia skutku odmiennego od zamierzonego – zapisobiorcy będą w rzeczywistości spadkobiercami, z wszystkimi tego konsekwencjami (art. 961 k.c.).

Moim zdaniem zapis windykacyjny należy ocenić bardzo pozytywnie. Wydaje mi się, że możliwość ta będzie szczególnie cenna przy przekazywaniu przedsiębiorstw lub gospodarstw rolnych, choć z całą pewnością najpopularniejsze będą zapisy windykacyjne dotyczące nieruchomości. Zainteresowani mogą zapoznać się z treścią ustawy na stronie: http://orka.sejm.gov.pl/opinie6.nsf/nazwa/2116_u/$file/2116_u.pdf

 
 

NIEWAŻNOŚĆ TESTAMENTU – NIEKONSTYTUCYJNOŚĆ ART. 945 § 2 k.c

02 kwi

Artykuł 945 § 1 k.c. określa przyczyny nieważności testamentu. Zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie panuje pogląd, że nieważność ta ma charakter bezwzględny. Artykuł 945 § 2 k.c. ustanawia jednak terminy zawite dla powołania się na nieważność testamentu – trzyletni, liczony od momentu dowiedzenia się o przyczynie nieważności testamentu i dziesięcioletni – od daty otwarcia spadku. Potrzeba ograniczenia w czasie możliwości powołania się na nieważność testamentu, dyscyplinująca osobę chcącą się powołać na takie okoliczności (a tempore scientiae), nie budzi większych wątpliwości, choć właściwszy byłby termin – nawet krótszy np. roczny – ale liczony od daty dowiedzenia się o ogłoszeniu testamentu. Jednak ograniczenie w czasie terminem 10-cioletnim (a tempore facti) w rzeczywistości prowadzi do naruszenia konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do dziedziczenia. Z art. 64 ust. 1 konstytucji wynika prawo każdego do dziedziczenia, co znajduje podstawę w art. 21 ust. 1 konstytucji statuującego zasady ustrojowe państwa i wskazującego kierunki rozwoju prawa cywilnego. Uregulowania dotyczące dziedziczenia muszą jednak uwzględniać zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 konstytucji). Trudno przecież uznać, że dziedziczenie na podstawie nieważnego testamentu uwzględnia te zasady. Podobnie, odsunięcie od dziedziczenia osoby, która byłaby spadkobiercą, gdyby nie stwierdzono nabycia spadku na podstawie nieważnego testamentu, nie może być ocenione jako sprawiedliwe.

W doktrynie uzasadnia się wspomniane ograniczenie czasowe potrzebą zapewnienia stabilności stosunków majątkowych i bezpieczeństwa obrotu. Nie wydaje się to jednak trafne. Przeczy tej tezie możliwość (nieograniczona w czasie) uchylenia lub zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku (art. 679 k.p.c.). W rzeczywistości ograniczenie w czasie możliwości powołania się na nieważność testamentu wynika z ciężaru dowodu spoczywającego na osobie powołującej się na nieważność. Zwykle im więcej czasu upłynie od otwarcia spadku, tym trudniej udowodnić okoliczności istotne dla stwierdzenia nieważności. Nie można jednak wykluczyć, że mimo upływu ustawowego dziesięcioletniego terminu od otwarcia spadku nadal będzie to możliwe. Dlaczego nie poddać ewentualnych dowodów ocenie sędziego, jak w każdym postępowaniu sądowym?

 
 

KRĄG SPADKOBIERCÓW USTAWOWYCH – NOWELIZACJA KODEKSU CYWILNEGO Z 2009 R.

20 mar

Nie jest to nowinka, bo przepisy rozszerzające krąg spadkobierców ustawowych zaczęły obowiązywać w dniu 28. czerwca 2009 r. Okres obowiązywania nowych przepisów jest już jednak na tyle długi, że można pokusić się o ich ocenę w oparciu także o praktykę.

Idea rozszerzenia kategorii osób uprawnionych do dziedziczenia jest, co do zasady, chwalebna. Odnoszę jednak wrażenie, że ustawodawca nie zachował stosownego umiaru w reformowaniu prawa i zaprezentował zbyt entuzjastyczne podejście do więzi rodzinnych łączących spadkodawcę ze spadkobiercami. U podstaw nowelizacji leżało przekonanie, że zbyt często do spadku dochodziła gmina lub Skarb Państwa. Z tego też względu rozszerzono krąg osób uprawnionych w sposób prawie uniemożliwiający dziedziczenie przez spadkobierców koniecznych (gmina, Skarb Państwa). Jeżeli chodzi o umożliwienie dziedziczenia przez dziadków, to uważam te zmiany za pożądane. W pozostałych przypadkach mam wątpliwości, czy nie są zbyt daleko idące.

Po pierwsze, zawsze istniała możliwość sporządzenia testamentu, który spowoduje dojście do spadku tych osób z dalszej rodziny (bliższa i tak była w kręgu spadkobierców ustawowych), które w mniemaniu spadkodawcy na to zasłużyły.

Po drugie, tak szerokie zakreślenie kręgów (klas) spadkobierców niesie za sobą także pewne niebezpieczeństwo. W obecnych czasach, częściej niż dawniej, w spadku znajdują się pasywa (łatwość zaciągania kredytów i pożyczek robi swoje). Oczywiście istnieje możliwość przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza, lub też odrzucenia spadku. Wcale nietrudno sobie jednak wyobrazić sytuację, w której dalszy krewny będzie miał świadomość, że wyprzedzający go krewni nie dziedziczą, ale nie będzie miał świadomości konieczności złożenia oświadczenia chroniącego go przed pełną odpowiedzialnością za długi w ustawowym terminie. Bierność powoduje przyjęcie spadku wprost (odpowiedzialność może przewyższać wartość odziedziczonego spadku – spłata długów odbywa się także kosztem własnego majątku). Przykładowo: w spadku po A jest mieszkanie warte 500.000 zł i dług o wartości 1.500.000 zł. O śmierci A została zawiadomiona cała rodzina. Bliżsi spadkobiercy odrzucili spadek i w końcu spadkobiercą został kuzyn A. Kuzyn A dowiaduje się na bieżąco o długach w spadku, o kolejnym odrzucaniu spadku, ale nie ma pojęcia,  że on jest następny w kolejności (nie ma świadomości o swoim prawie do dziedziczenia). W takim przypadku przez swoje milczenie kuzyn A przyjmie spadek wprost i oprócz nabycia własności mieszkania  będzie musiał spłacić dług w kwocie 1.500.000 zł także z własnego majątku (bo majątek spadkowy na to nie wystarczy).

Komunikacja z dalszymi krewnymi często jest utrudniona, więc możliwość ostrzeżenia przed konsekwencjami przyjęcia spadku – ograniczona. Znowu można powiedzieć, że istnieje furtka – uchylenie się od skutków prawnych niezachowania terminu do złożenia oświadczenia, ale znowu – trzeba o tym wiedzieć i znów trzeba to zrobić w odpowiednim terminie. Problem jest praktyczny. Z jednej strony coraz częściej zgłaszają się do kancelarii osoby dziedziczące głównie długi i borykające się z problemem jak sprawę poprowadzić tak, żeby nie skrzywdzić członka rodziny. Z drugiej strony brak znajomości prawa jest tym bardziej dotkliwy, że w Polsce adwokat ma funkcję straży pożarnej (gasi pożar – wizyta u prawnika odbywa się jak już problem istnieje, a nie zanim jeszcze powstanie). Oczywiście ignorantia iuris nocet (nieznajomość prawa szkodzi), ale szkody mogą być bardzo duże.

Po trzecie, rzeczywiste więzy rodzinne – uzasadniające według ustawodawcy tak szeroki krąg uprawnionych – z wujkami, stryjkami i ich rodzinami są często luźne, lub w ogóle ich nie ma. Nie mówiąc o pasierbach – sierotach (dlaczego tylko ta kategoria pasierbów dziedziczy – trudno zrozumieć, nawet, a może zwłaszcza, po przeczytaniu uzasadnienia nowelizacji), z którymi spadkodawca w ogóle nie jest spokrewniony, a jedynie spowinowacony. Z tego punktu widzenia nie do końca przekonuje argument, że spadek powinien pozostać w szeroko pojętej rodzinie.

Na marginesie należy dodać, że w obowiązującym stanie prawnym istnieje luka – w przypadku dziedziczenia przez małżonka i jednego z rodziców (drugi z rodziców nie żyje), a braku rodzeństwa spadkodawcy i ich zstępnych, pozostaje ¼ udziału w spadku nieobjęta. Nie wiadomo komu ten udział miałby przypaść, skoro w takiej konfiguracji udział małżonka wynosi ½, a rodzica – ¼? Nie ma na to pytanie dobrej odpowiedzi.

Moje uwagi krytyczne nie mają znaczenia o tyle, że przepisy obowiązują i nie pozostaje nam nic innego, jak je stosować. Z drugiej strony warto wiedzieć, że trzeba zachować daleko idącą ostrożność i nie cieszyć się od razu, jak się okaże, że odziedziczyliśmy spadek po kuzynie z drugiego końca Polski.

9.04.2011 r.

Wypada mi dodać, że luka prawna, o której pisałam wyżej została wyeliminowana. Dnia 7. kwietnia  2011 r. Prezydent podpisał ustawę nowelizującą k.c. Między innymi został zmieniony art. 932 k.c. przez dodanie § 6. Ustawodawca rozstrzygnął, że „jeżeli jedno z rodziców nie dożyło otwarcia spadku i brak jest rodzeństwa spadkodawcy lub ich zstępnych, udział spadkowy rodzica dziedziczącego w zbiegu z małżonkiem spadkodawcy wynosi połowę spadku.” Zmiana wejdzie w życie w terminie 6 miesięcy od ogłoszenia ustawy w dzienniku ustaw (ustawa jeszcze nie została opublikowana). Należy pamiętać, że prawo nie działa wstecz, co oznacza, że stwierdzenie nabycia spadku otwartego w czasie sprzed wprowadzenia § 6 do art. 932 k.c. będzie się odbywało z pominięciem tego przepisu. Jedynym ratunkiem w tym przypadku może być analogia do zdania drugiego art. 932 § 2 k.c. – skoro przy nieustalonym ojcostwie spadkodawcy jego potencjalny udział dziedziczy matka spadkodawcy, to – na zasadzie analogii – przy zmarłym rodzicu spadkodawcy jego udział powinien dziedziczyć drugi rodzic spadkodawcy.